#moda na dynię

Moda na dynię - maseczka Pumpkin

Październikowo - listopadowy czas to nie tylko spadające liście w najpiękniejszych kolorach świata, ale też dynie. Jedne straszą, inne kuszą w sałatkach, ja zaś uwielbiam dyniowe zupy- kremy, przyprawione szczyptą cynamonu, kurkumy i ostrej papryki, z ziarnami słonecznika i rodzynkami… Pycha!
Przyznaję jednak, że dynia częściej pojawia się w mojej łazience niż w kuchni.
Dlaczego?

Paulina Drażba z maską pumpkin w ręku

Dynia ma wiele właściwości odżywczych, witamina A i betakaroten wygładzają i zmiękczają skórę. Zapobiega stanom zapalnym skóry i przesuszaniu, działa oczyszczająco, reguluje wydzielanie sebum i zapobiega powstawaniu zaskórników. Nawilża, poprawia elastyczność skóry i jest nieoceniona w walce z oznakami starzenia się skóry. Po trzydziestce to niezwykle istotne;) Może być składnikiem peelingów, toników albo masek. Ja wybieram i szczególnie polecam to trzecie zastosowanie.

Tubka maski Pumpkin sleeping pack na pomarańczowym ręczniku

Bardzo często stosuję maseczki. Moja skóra po pracy czyli kilku lub kilkunastu godzinach w ciężkim, telewizyjnym makijażu, potrzebuje pomocy. Najczęściej nawilżenia. Stosuję więc tradycyjne maseczki lub koreańskie maski w płachcie. Bardzo lubię też maski na noc. To szalenie wygodne. Ja śpię, a ten kosmetyk przywraca mojej skórze miękkość i blask, a także gasi pragnienie.

Pumpkin sleeping pack

Ta wielozadaniowa maska na noc nawilża i wygładza skórę, a także usuwa obumarłe komórki.
Znajdziecie ją w perfumeriach Sephora

Maska Pumpkin

Swoją dyniową przygodę możecie również zacząć od jednorazowej maski w płachcie
Uwaga, jest wzbogacona o ekstrakty z 24-karatowego złota ;)